środa, sierpnia 11, 2021

Coś słychać

Oto pierwszy post pisany z telefonu. 

Muszę przyznać że blog i telefon mi nie konweniują. A tymczasem wszystkie zdjęcia teraz są w telefonie.... zatem transferowanie plików do laptopa i wtedy pisanie posta, jest w sytuacji braku czasu, dość kłopotliwe. 

Dlatego też, nie ma co ukrywać, blogi umierają. 

Ten prototypowy post mam nadzieję złamie bezruch blogowy. 

Co słychać? Nieco wróciłam do haftu.  Nie porzucam szycia. Ale miałam w ciągu tego roku silne ciśnienie na powrót do UFO, czyli porzuconych, nieskończonych prac. 

Rok temu pisałam o Novej i że do niej wracam. Skończyłam ją :)  

Oto kilka faktów: 

Rozpoczęta w styczniu 2011.

Zakończona: 2 sierpnia 2020.

W maju 2020 dojrzałam do wyjęcia pracy z czeluści niebytu i  2,5 miesiąca poświęciłam na wykończenie. Ja, sowa z natury, wstawałam nawet o 4 rano, żeby zasiąść z kawą i przy dziennym świetle zrobić 1-2 kwadraty zanim dzieci wstaną. Ruszałam z poziomu 63% kompletności.
W sumie zajęła 9 lat i 7 miesięcy 😥
Pracy ciągłej oceniam na 430-450h.
Co oczywiście jest bardzo indywidualne.

Rozmiar: 31cm szerokości x 37cm wysokości.

Wzór sprowadzony 10 lat temu z U.S.
Muliny DMC i Anchor dobrane z własnych zasobów ale dokładnie wg klucza ( nie używałam zamienników poza tymi wskazanymi przez Autorkę, dla mulin Eva Rosenstand) .
Mulin 83 DMC i 31 Anchor.
Wyszywałam dokładnie wg wzoru, stosując też maleńkie ściegi, przewiązujące dłuższe ściegi. Jestem zachwycona kolorystyką, bogactwem wzorów i efektem końcowym. 



Dodałam dwa zdjęcia i się blogspot zbiesił 😖

Może tylko takie są jego możliwości a może mój leśny internet szaleje. Zobaczę jutro. Ściskam Was 😊