Ta wersja kolorystyczna jest Wam już znana, ale pokazuję dla porządku, żeby zgłosić, że zadanie kwietniowe mam zrobione:
Ten miesiąc według mnie był jak na razie najłatwiejszy, zajęło mi to może godzinkę. Kinia pisała, że nudził ją etap marcowy czyli ramka. Mnie przy ramce dziwiło, że projektantka każe nam mieszać co drugą nitkę dwa odcienie. Podobny efekt, a może i lepszy, można było uzyskać używając nici cieniowanych, mniej by było kombinowania z odliczaniem po dwie-trzy nitki każdego z odcieni, najpierw podkładu, potem pokrycia złotej tasiemki.
Ale - mimo że w międzyczasie wyhaftowałam cały APOM - ten projekt jest pierwszym podjętym przeze mnie zadaniem needlepointowym, więc od początku postanowiłam trzymać się wiernie zaleceń projektantki i nic nie zmieniam, tylko dzielę się spostrzeżeniami.
Któraś z dziewczyn napisała, że te zielone nici są jakby cieńsze niż wcześniej używane kolory. Mam dokładnie takie samo wrażenie. Fiolety były chyba najbardziej "puszyste", pięć nitek ładnie pokryło kanwę (moja - Royal Canvas 18ct), żadnych prześwitów. Natomiast zieleń bardziej przypomina konsystencją mulinę DMC, cieńszą i bardziej jedwabistą w dotyku i połysku. Ten element można było haftować nawet sześcioma nitkami, żeby efekt pokrycia był taki jak przy fioletach.