niedziela, grudnia 01, 2013

2013 Stitch of the Month - grudzień


Witam w ostatniej już, grudniowej odsłonie Four Way Florenitine, która jest raczej podsumowaniem niż pracą. 
TUTAJ dostępny jest oryginalny wpis grudniowy. Cały  ;)

Oto kompletna florentynka:
Source: http://www.needlepoint.org/StitchOfTheMonth/2013/images/Finished-Picture-1.jpg
Koniec, the end.


Jak Wam się podoba efekt końcowy?

16 komentarzy:

  1. Normalnie jestem obrażona. Na projektantkę oczywiście. Na to czekałam cały miesiąc?! Na informację, że zostawiamy haft niekompletny?! Kazała mi kupić o wiele za dużo mulin, zostało kilka motków nie tkniętych. I puste połacie na hafcie, bo złotych backstitchów nie liczę... Weny zabrakło? Gdybym wiedziała, że na tym koniec, to nie robiłabym tych złotych kresek, miałam zupełnie inną wizję. Prucie zaś kreinika z monokanwy to masakra, więc trzeba sobie jakoś inaczej poradzić. I w dodatku muszę zamówić nici, bo w mojej wersji kolorystycznej zostały głównie zielenie, a te mi nie pasują... A miał być z tego prezent na Gwiazdkę... chyba się nie wyrobię w tej sytuacji... ech :(
    A jak tam plany na 2014r? Będzie wspólne needlepointowanie :))) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...co oznacza, w odpowiedzi na Twoje pytanie, Aniu, że mi się efekt ostateczny nie podoba. I że ja to zrobię po swojemu :) Patrzę na ten haft i nie mogę się przekonać do tej ziejącej oczkami monokanwy... muszę to czymś przykryć...

      Usuń
    2. ...eee... i ten... proszę w związku z powyższym nie umieszczać mojego listopadowego posta w zakładce "galeria prac", bo ja jeszcze z florentynką nie skończyłam :)))

      Usuń
  2. Projektantka wiedziała, że nie mam czasu....
    Projekt jest niedopracowany i taki pomieszany z poplątaniem.
    Nie podoba mi się np. listopadowa ramka.
    Ja pokażę jeszcze oprawioną "florentynkę" z napisem koniec.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam radosnego Adwentu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję się podobnie jak Kalliope. Oszukana i zawiedziona. Informację o końcu haftu zostawić na kolejny miesiąc, to kipina. Rano byłam wkurzona na maxa. Nie wiem z jakiego przelicznika ilości nici korzystała projektantka, ale coś za dużo ich zostało.

    Z lekcji październikowej wykonałam kilka backstitchy muliną, bo takiej ilości błyszczącej nici bym nie zniosła. I te kilka trzeba będzie wypruć. Środkowe płatki wypełniłam inaczej i podoba mi się. Ramkę listopadową zrobię według projektu. Pozostanie wypełnienie środka, czyli czeka mnie praca koncepcyjna. Chodzi mi coś po głowie, ale muszę to jeszcze przemyśleć... Pozdrawiam Was ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja się wyłamię, bo mi się podoba. Choć przyznaję, że to nie fair z informacją o końcu opóźnioną o miesiąc. I z nićmi u mnie różnie - jedne zostały, inne muszę dokupić. Taki lajf ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja także jestem zaskoczona i haftem i ilością mulin. A do tego mój efekt kolorystyczny zupełnie na sam koniec przez wskazówki projektantki wyszedł wstrętnie. Miało być dużo niebieskości z powiewem zieleni i malutkim maciopstwem w barwach ognia. A wyszła tandetna, rozedrgana i niespójna malarsko chyba łapka do kuchni.
    Tak jak Kalliope - przerabiam. Na razie pruję tło ramki, bo jazgot niebieskiego, czerwonego i zielonki to przekracza moje ulubienie koloru.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy mi się podoba??
    Sam projekt, w odróżnieniu od większości opinii, nawet mi się podoba.
    Mam zastrzeżenia tylko co do sposobu poinformowania o zakończeniu haftowania.
    Nici rzeczywiście sporo zostało i chyba nie do końca była sprawdzona informacja z początku roku o potrzebnej ilości nici. Rozumiem Dziewczyny, które specjalnie kupowały nici na ten projekt, że się wkurzyły. Ja swoje mulinki wykorzystam tak czy siak w innych pracach.
    I na przyszły rok tez się piszę!! O ile nie będzie czegoś w stylu ubiegłorocznego serca.

    OdpowiedzUsuń
  7. O to pod tym sercem się podpiszę. Jak znowu coś regularnego na bazie kwadratu to będzie kolejna poduszka :) Tada! I ja na ilość nici się nie złoszczę, a też specjalnie kupowałam do tego projektu, co więcej wczoraj zamówiłam te, których mi zabrakło... jakoś to przeżyję, a nadmiar na pewno się nie zmarnuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozpaczam z powodu kosztów, bo te parę złotych spokojnie przeżyję, chociaż Anchorem niczego innego nie zamierzam haftować. Ale chodzi o sam fakt - miał być projekt całoroczny, tymczasem w listopadzie był ostatni etap a nikt tego nie powiedział od razu, czuję się wiec oszukana głównie z tego powodu. Po drugie - po co była ta fałszywa informacja o ilości potrzebnych nici? Jednego koloru zostało mi dwa i pół motka. No i po trzecie - jestem zawiedziona wyglądem haftu - na zdjęciach wypada nieźle, ale z bliska widzę puste połacie monokanwy, ledwo muśnięte backstitchami kreinika. Spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu, projektantka mogłą się trochę wysilić i na grudzień coś jeszcze wykombinować. Ścieg bargello daje fantastyczne możliwości, nie mówiąc już o bardziej skomplikowanych ściegach needlepointowych... Czuję niedosyt, a z drugiej strony nie bardzo mam ochotę na prucie... haft trochę odleży w szufladzie, zanim go dokończę. Tej projektantce już dziękujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalliope, jak przeczytałam, że odkładasz pracę do szuflady, to przypomniał mi się projekt z roku 2011 "Kwiatki włoskie" i moja reakcja właśnie na grudniowe zadanie:-)))))) Byłam tak strasznie rozczarowana i wkurzona, że prace, a robiłam równolegle dwa projekty, włożyłam do przysłowiowej szuflady. Na długo:-)))
      Wróciłam do nich po 1,5 roku!!
      Naprawdę rozumiem co czujesz. Buziaki:-****

      Usuń
  9. widzę że grudniowy wpis was zbulwersował :)

    niestety nie mamy na to wpływu - blog jest miejscem gdzie wstawiamy tłumaczenia projektów ze strony ANG, nie współpracujemy z nimi z żaden sposób anie nie mamy wpływu na następne prace.

    czy będzie projekt na 2014 rok? na stronie ANG z pewnością:)
    a tutaj? jeśli tylko znajdą się chętnie do wspólnego wyszywania, to nie widzę powodu żeby nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Druga!

      I se dokończę projekt tegoroczny po swojemu, przecież bez przerwy na tyłku siedzę to co mi tam :)
      Na szczęście ja starocie, muliny zeszłowieczne do pracy wzięłam i chociaż trochę zużyłam w jakimkolwiek celu. Bo wyrzucać to ja nie umiem...takie geny..cholercia.

      Co mi się uda nawsadzam we florentynkę, a sobie piórko i będzie pięknie :)
      Oby Dyrekcja tylko robić w pracy pozwoliła to na Wiliję najpóźniej będzie.

      Usuń
    3. Gupi bloger mi kolejny profil zafundował, ja jestem pasikonik.

      Usuń

Porozmawiajmy ...