Trzeba było się w końcu zmobilizować i zrobić ten nudnawy wrzesień - bo niestety te ramki i ciągle ten sam nudny ścieg dawał po motywacji, ale się udało.
Tak wyszywając te ramki przy których myśleć nie trzeba było rozmyślałam o następnym roku i o tym co by tu needlpointowego na następny rok przygotować ... trzeba będzie z współadminkami jakąś burzę mózgów zrobić niebawem :)
Moja papużka się rozrasta:

M.
To chyba znak dla mnie abym już za październik się zabrała, aaa? Hmm... nie widzę, nie widzę :(
OdpowiedzUsuńPięknie stonowała ramka kolorowy środek.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się !!!
Podoba mi się! Podobna koncepcja kolorostyczna, co Laury Perin tylko w ciemniejszych odcieniach :-)
OdpowiedzUsuńdokładnie Laura ma bardzo takie stonowane i ... ahhh podoba mi się to jej połączenie brudnego różu z zielenią :)
OdpowiedzUsuńMadziula, jakie śliczne i wesołe kolorki.
OdpowiedzUsuńHardanger czy też przewlekany. W każdym bądź razie mój ulubiony haft. Muszę przyznać, że pierwszy raz widzę wielobarwny. Czy to twój patent. W tej formie bardziej przypomina mi motywy marokańskie niż północno- europejskie.
OdpowiedzUsuń