
Z niemałym opóźnieniem, ale wreszcie skończyłam needlepiontowe FOI. Wiosna przyszła, trawka wyrosła. Teraz tylko czekam na zlitowanie męża, żeby ramkę zrobił. A jak go znam to trochę potrwa.
I jak się Wam podoba moja trawka?
Sylwia
Zacznijmy od tego, że bardzo podobają mi się nici waterlilies. Na pierwszy rzut oka nie wydają się cieniowanie, dopiero po bliższych przyjżeniu się dostrzega się subtelne cieniowanie.
Oczywiście nie obyło się bez małego prucia, bo najpierw użyłam 4 nitek (lubię dość gęste pokrycie) ale po 5 rządkach okazało się, że mi się jednak nie podoba, bo wychodzi niesamowicie ciasno. Szczególnie w porównaniu do delikatnej niteczki ze stycznia. Nastąpiło prucie i zaczęłam od nowa już 3 nitkami.
Wzorek przypomina mi taką plecionkę i dzięki niciom ma cudownie satynowy połysk.
Błyszcząca nitka to u mnie Kreiniki Braid #8. Podoba mi się ta faktura i to, iż utworzyły się takie fajnie małe kuleczki.
Tutaj mamy obydwa miesiące w pełnej krasie :-)
Do zobaczenia z marcowym wzrokiem ( już w trakcie tworzenia).
Zapowiadałam się, jak to przysiądę do wyszywania, ale jak to zwykle bywa życie pokrzyżowało plany. Najważniejszym jest jednak, że zaczęłam.
Biorąc przykład z Agnechy też pozaznaczałam kontury nicią, którą mam zamiar wyciągnąć po zakończeniu pracy.
Zdjęcia niestety tym razem średniej jakości, bo pogoda pod psem :(
Następnie wyszyłam nicią Panache pierwszy miesiąc. Na zdjęciu widać moje waste knots czyli supełki, które odcinam po zamocowaniu nici.
Nitką Panache wyszywało się bardzo przyjemnie, choć trzeba ucinać w miarę krótkie kawałki, bo faktycznie się mechaci. Posiada natomiast śliczny jedwabisty połysk.
Ścięg jest bardzo prosty i nie tak przerażający jak w zeszłym roku w FOI ;-( więc wyszywam od razu na czysto. Mimo swojej prostoty ścieg jest dość pracochłonny, ale bardzo mi się podoba. Ze względu na srebrną nitkę w kanwie nawet to, że jest dość rzadki ( nie wiem, czy nie powinnam była użyć jakiejś grubszej nici, niż zalecana), to ma to też swój czar, gdyż przebijają przez ścieg błyszczące refleksy.
Super, że razem wyszywamy i do zobaczenia u mnie ze ściegiem lutowym :-)





Po długim oczekiwaniu i rozliczeniach przebojach dojechały do mnie wreszcie materiały do serduszka SOTM 2012. Mam wszystkie niteczki, monokanwę oraz koraliki. Biorąc pod uwagę, gdzie przewidziałam umieścić pracę oraz to, że oryginalne czerwienie były dla mnie zbyt intensywne, zdecydowałam się na fiolety.
Kanwa to mono 18 biała z wplecioną srebrną nitką. Jeśli chodzi o nitki, to mamy jedwab Grandeur Silk Perle #5 nr G882, jedwabne Splendor 12-ply w jaśniejszym S864 i ciemniejszym S1027 fiolecie oraz rayon Panache PN10. Mam także Waterlilies w kolorze 209 Iris, Wildflowers 232 African Violet, Soy Luster 350 Easter Egg Candy i Threadworks 11291.
Mamy też koraliki.
Serduszka to głaszcze perła #400 white luster, a poza tym stare dobre mill hill 00479. Zaopatrzyłam się też w nitkę nylonową do przyszywania koralików.
Bardzo podoba mi się duża ilość nitek metalizowanych. Ja chyba jestem sroczka :-).
Mamy tutaj Kreiniki - braid #16 001HL, #12 5760, 012C, 001HL, #8 3533, 012C, #4 3533 oraz blending filament 001HL. Ze szpulek mam także Periwinkle Trebizond Silk - taką bardzo delikatną i mięciutką nić o jedwabnym połysku.
Mam zamiar jutro zacząć i nadgonić jak najwięcej. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję wrzucić posta z pracą jak najszybciej.
To już ostatni króciotki wpis na temat FOI.
Zostało oprawione i zawieszone na ścianie - oto efekt :
Jestem bardzo zadowolona z efektu i nawet mojemu mężowi się podoba :-)