Już luty, a ja dopiero dziś przychodzę pokazać to co udało się uratować z mojej "Tajemnicy".

Haft tylko trochę udało się ponaciągać po sławetnym juz praniu. Nie miałam serca się zabrać za wykończenie i dlatego jeszcze wrócę, gdy haft zostanie oprawiony po usztywnieniu i porządnym blokowaniu. Ramka czeka :)
Tu kilka cytatów napisanych w komentarzach pod pracami needlepointowymi Ani na Multiply z dnia tragedii - 11.01.2011:
Tak na marginesie, to mój APOM szlak trafił - wsadziłam do wody, z kanwy dwunitkowej sztywnej zrobiła się szmata (na pieluchy były lepsze) . Wszystko się zbiegło rogi ramek pościągało, koraliki powpadały do gwiazdkowych dziur itd itp. Mało tego to rayon niebieski farbuje jak "gupi"Wiem, że mi się nie podobało z powodu dobranych błyszczących nitek, ale jak skończyłam byłam bardzo szczęśliwa.....
Po jakimś czasie:
Na razie poprawiłam (przeszyłam chamsko na okrętkę metalizowane nitki) to co się pościągało na rogach i ponaciągałam robótkę, więc już nie straszy, tak jak po pierwszym prasowaniu.Najpierw chciałam wywalić, ale postanowiłam ratować co się da. Nie mam zdjecia tego co wyciągnęłam z wody. Odplamiacz poradził sobie z plamami po rayonie...Ja nie miałam nonokanwy, tylko taką sztywną dwunitkową siatkę z Hobby Studio.Czyżby monokanwy też nie można było prać ????????????W takim razie trzeba wołami napisać, jak na razie napisałam tylko w komentarzu do AIwenli, bo ona też pisze o kanwie dwunitkowej.
Prosiłam Anię, żeby moje komentarze nie na temat jej pięknych haftów usunęła, ale postanowiła je zostawić ....
Szkoda,że nie zrobiłam zdjęcia tej ruiny ku przestrodze.
Do nowego projektu mam dzięku Yenulce oryginalną monokanwę, ale nie wiem, czy ją wykorzystać. Zastanawiam się nad aidą albo tkaniną do hardangera itp.